Jerzego Turowicza poznałem dzięki temu, że w 1945 roku wróciłem na Uniwersytecie Jagiellońskim do studiów prawniczych. Pierwszego wykładu wysłuchałem 27 marca 1945 roku, trzy dni po ukazaniu się pierwszego numeru „Tygodnika Powszechnego”. Pismo czytałem od pierwszego numeru, razem z ciotkami, u których wtedy mieszkałem przy ulicy Orzeszkowej. To było nasze pismo.